- Jak to się stało, że postanowiłaś zostać psychologiem sportu?
- To długa historia. Tak naprawdę zaczęło się od sportu. Byłam zawodniczką karate i na jednym ze zgrupowań pojawił się psycholog, który zaczął mówić o treningu mentalnym, o treningu wyobrażeniowym (polegającym na przykład na wyobrażaniu sobie startu czy sytuacji przed startem). Stwierdziłam wtedy: „Przecież ja to robię!”. Okazało się, że trochę nieświadomie, automatycznie praktykowałam trening mentalny. Tak się zaczęło. Tak więc najpierw był sport, później psychologia (pracę magisterską pisałam z psychologii rodziny), wreszcie psychologia sportu. Tę ostatnią odkryłam dzięki zajęciom prof. Franciszka Makurata i prof. Marcina Krawczyńskiego, a „na poważnie” zajęłam się nią po studiach magisterskich pod okiem kolejnych nauczycieli. Pracę doktorską pisałam już z zakresu psychologii sportu pod kierunkiem prof. Mieczysława Plopy. I tą tematyką zajmuję się do dzisiaj.
- Jesteś naukowczynią, ale też pracujesz praktycznie z zawodnikami. Na czym polega rola psychologa sportu? Jeśli istnieje trening mentalny, to czy psychologa sportu można uznać za trenera mentalnego?
- Nie do końca. Co prawda psychologowie sportu są czasem nazywani również trenerami mentalnymi, ale te pojęcia nie są tożsame. Przede wszystkim psycholog sportu posiada wykształceniem psychologiczne, a trener mentalny takiego wykształcenia mieć nie musi. Czyli, krótko mówiąc, trener mentalny nie mysi być psychologiem.
- Na czym polega twoja praca jako psychologa sportu?
- Psychologia sportu, zarówno od strony badań, jak i edukacji czy praktyki, obejmuje wiele różnych aspektów: psychologię osobowości, psychologię motywacji i emocji, psychologię stresu i wiele innych. Pracujemy nie tyle ze sportowcem, co z człowiekiem, który uprawia sport.
W aspekcie praktycznym przede wszystkim uczymy zawodników samoświadomości. W pewnym sensie pomagamy im skrócić drogę do tego, do czego i tak w którymś momencie by doszli, bo świadomość, co się dzieje z głową i ciałem w czasie startu i nie tylko, w końcu się u zawodnika pojawi. Naszą rolą jest przekazanie tej wiedzy wcześniej i uczenie w taki sposób, żeby zawodnik wiedział, co się z nim dzieje, i żeby mógł reagować adekwatnie do sytuacji. Zatem uczymy go pewnej niezależności na planszy, macie itp.: „Wiem, co się ze mną dzieje, mam tego świadomość i mogę to zmienić”.
Warto podkreślić, że trening mentalny także jest treningiem. Kształtowanie umiejętności wymaga przysłowiowego potu i powtórzeń - i to samo dotyczy przygotowania mentalnego. Kształtowanie zawodnika to proces. Są elementy, które trzeba zaimplementować w odpowiednim momencie, by zadziałały.
- Jako psycholog sportu łączysz praktykę z badaniami. Czy na podstawie twoich dotychczasowych doświadczeń dostrzegasz, że obecność i praca psychologa sportowego z zawodnikami rzeczywiście przekłada się na ich funkcjonowanie i osiągnięcia podczas zawodów?
- Powiem tak: gdybym tego nie widziała, to bym tego nie robiła. W moim odczuciu najcenniejsze jest właśnie to, że znając doniesienia naukowe, możemy je zaimplementować w praktyce. Nie wyobrażam sobie działać inaczej. Na zakończonym niedawno Europejskim Kongresie Psychologii Sportu mieliśmy zresztą cały panel dotyczący łączenia roli praktyka i naukowca.
Oczywiście będąc naukowcami i jednocześnie pracując zawodnikiem, mamy zwracać uwagę, jakim językiem się posługujemy, żeby być zrozumiałymi. Język „naukowy” trzeba przełożyć na taki, który jest zrozumiały dla sportowca. We wspomnianym panelu była nawet mowa, że mamy się nauczyć mówić w taki sposób, jakbyśmy rozmawiali z pięcioletnim dzieckiem, aby zapewnić prosty i zrozumiały przekaz. Podobnie jesteśmy uczeni pisania artykułów - w taki sposób, by nawet skomplikowane zagadnienia były zrozumiałe dla osób, które go czytają.
- Nawet dla osób niebędących naukowcami?
- Dokładnie. Co jeszcze ciekawego można powiedzieć o łączeniu nauki z praktyką? Czasem w obszarze praktycznej psychologii sportu pojawiają się pomysły na badania. Obserwujemy jakieś zjawisko czy zależność i możemy je zweryfikować badaniami, potem na ich podstawie tworzymy nowy element do praktyki - i koło się zamyka.
- To brzmi jak idealna współpraca nauki z praktyką.
- Wiem, że to może brzmieć idealistycznie, natomiast moja praca polega właśnie na tym, żeby to wszystko łączyć.
- Czy praca psychologa sportu z zawodnikami w sportach indywidualnych różni się od pracy w sportach zespołowych?
- Specjalizuję się raczej w sportach indywidualnych. Najczęściej są to sporty walki, bo są mi najbliższe ze względu na moje własne doświadczenia z karate. Natomiast w każdym sporcie - niezależnie, czy indywidualnym, czy zespołowym - zawsze pracuje się z zespołem. Gdy byłam jeszcze zawodniczką, wielokrotnie startowałam w kata drużynowym, które wymagało, by cały zespół w danym momencie wykonał określoną sekwencję ruchów w czasie, w pełnej harmonii. Sportowcom często towarzyszy sztab ludzi (trenerzy główni, współpracujący, motoryczni, fizjoterapeuci i inni). Oczywiście pracujemy również indywidualnie z zawodnikami, wówczas skupiamy się na tej osobie, na jej samoświadomości. Natomiast jeśli pracujemy z całym sztabem, to przygotowujemy plan na bazie przyjętych założeń, określamy cele i wspólnie wypracowujemy pewne elementy, żeby te cele osiągnąć. Ważne, by mówić wtedy wspólnym językiem, co bywa pewnym wyzwaniem. Gdy owego wspólnego języka brakuje albo gdy cele nie są spójne, zespół pracuje gorzej.
- Rozumiem, że nad zawodnikiem czy grupą zawodników/zawodniczek pracuje sztab ludzi. Jaka jest w tym rola psychologa sportu?
- Jesteśmy elementem sztabu, więc przez cały czas ma być między nami wszystkimi pełna współpraca. Pracujemy z człowiekiem, więc mimo że każdy z nas jest specjalistą w danej dziedzinie, to tych dziedzin nie da się rozdzielić. Mamy ze sobą rozmawiać, wypracowywać pewne rzeczy wspólnie lub w porozumieniu z resztą sztabu.
My jako psychologowie sportu mamy oczywiście trochę inne sposoby pracy niż pozostałe osoby ze sztabu (które mają własne narzędzia). Patrzymy całościowo i zwracamy uwagę na komunikację w zespole. W bezpośrednim kontakcie z zawodnikiem pracujemy między innymi nad takimi aspektami jak wyobrażenia, które stanowią główny przedmiot moich zainteresowań badawczych. Do tego dochodzi kontekst różnic indywidualnych, na przykład w zakresie osobowości, koncentracji uwagi, pewności siebie, pewnej gotowości startowej, czy ogólniej radzenia sobie z sytuacją startową. To właśnie „działka” psychologów - i ich wkład w pracę sztabu nad wspólnym dojściem do celu.
- Wspomniałaś o kwestii różnic indywidualnych między zawodnikami. Czy w czasie twojej praktyki zaobserwowałaś jakieś elementy czy wyzwania, z którymi zawodnicy mierzą się najczęściej? Kiedy pomoc czy wsparcie psychologa sportu jest najbardziej potrzebne?
- W moim odczuciu praca z samoświadomością i elementy treningu mentalnego to podstawa, którą powinien mieć zapewniony każdy zawodnik. Patrząc szerzej, na przygotowanie zawodnika składają się cztery podstawowe elementy, jak cztery nogi stołu: przygotowanie techniczne, taktyczne, motoryczne i psychologiczne. By nasz metaforyczny stół był stabilny, wszystkie te „nogi” powinny być sprawne.
Na trening mentalny składają się elementy, które dają gotowość startową, czyli np. umiejętność regulacji emocji, umiejętność radzenia sobie ze stresem, wyobrażanie sobie różnych planów alternatywnych, umiejętność przywracania koncentracji uwagi po niespodziewanym zdarzeniu. Bardzo ważne jest też budowanie pewności siebie. Zdarza się, że zawodnicy mają fenomenalne umiejętności, natomiast nie zawsze w to wierzą, przez co trudno im przełożyć doświadczenia z treningu na sytuację zawodów.