Dlaczego płatności odroczone nas kuszą? Jak kupować, żeby nie wpaść w długi? I jak nie paść ofiarą przestępców podszywających się pod pracowników banku? Rozmawiamy z radczynią prawną dr Pauliną Wyszyńską-Ślufińską, Pełnomocniczką Terenową Rzecznika Finansowego.
Urszula Abucewicz: - Płatności odroczone kuszą nie tylko młodych ludzi. Czy studenci często zgłaszają się do Pani z tym problemem?
dr Paulina Wyszyńska-Ślufińska: - Zazwyczaj młodzi ludzie w przedziale wiekowym 18-24 lata mają problem ze spłatą tzw. chwilówek. Niestety przybywa również zgłoszeń dotyczących płatności odroczonych. Widać ten rosnący trend w statystykach. Dziesięć lat temu łączna liczba zobowiązań w grupie wiekowej 18-24 lata wynosiła jeden milion, teraz już dwa miliony.
- Dane są niepokojące. Z czego to może wynikać?
- Zmienił się rynek, znacznie łatwiej teraz nabyć książki, odzież czy nawet buty przez internet, a do tego kuszą płatności buy now, pay later, czyli „Kup teraz, zapłać za trzydzieści dni”. Widzisz spodnie, bluzkę czy koszulę i myślisz: „Przecież mogę je sobie zamówić, nie wydając teraz pieniędzy”. Przychodzi zamówiona rzecz, zostawiasz ją i myślisz: „Później zapłacę”. Problem pojawia się wtedy, kiedy zamówisz sobie kilka rzeczy, bo nie możesz się zdecydować na jedną, i okazuje się, że wszystkie są fantastyczne - i je zostawiasz.
I tu jest pierwsza pułapka.
Przy płatnościach odroczonych musimy pamiętać, że wprawdzie kupujemy, ale nie za swoje pieniądze. Podoba nam się jakaś rzecz, mamy przejściowy problem z gotówką, myślimy, że zapłacimy później i klikamy „Kupuj”, po czym po tych 30 dniach okazuje się, że coś się wydarzyło, tych pieniędzy nie ma, a zobowiązanie trzeba spłacić. Gdy się spóźnimy z zapłatą, będziemy musieli zapłacić bardzo wysokie odsetki.
I nagle się okazuje, że zakup był nieprzemyślany, entuzjazm na wyrost, a nastawienie „kupię coś teraz, zapłacę za 30 dni, przecież nic nie stracę” zbyt pozytywne. Źle oceniliśmy możliwości naszego budżetu i nie uwzględniliśmy faktu, że nas na to teraz nie stać.
- Jak w takim razie powstrzymać się przed tego typu zakupami?
- Myślę, że to jest bardzo indywidualna sprawa. Każdy powinien sam ocenić, jakie ma możliwości, ale przede wszystkim uświadomić sobie, jakie są konsekwencje takiego zadłużania.
Proponuję, żeby przed zakupem zastanowić się jeszcze raz: „Czy naprawdę tego potrzebuję?”, „Może jednak obejdę się bez kolejnych jeansów, bluzki czy marynarki?”. Jeżeli bardzo tego potrzebuję, to czy mnie na to stać i czy mam możliwości finansowe?
Gdy rozmawiam z młodymi osobami, które się do nas zgłaszają, to często słyszę: „Byłam przekonana, że to spłacę, a jednak się nie udało”. Gdy więc przychodzi termin spłaty i okazuje się, że nie mają pieniędzy na kolejną ratę, zaciągają pożyczkę, żeby spłacić to zobowiązanie. Często okazuje się, że pożyczka goni pożyczkę i w ten sposób wpadają w spiralę zadłużenia.
- Czy często zgłaszają się do Pani studenci z tym problemem?
- Może nie codziennie, ale te przypadki, z którymi miałam do czynienia, były naprawdę niepokojące. Zgłosiła się do mnie osoba, której zadłużenie finansowe wynosiło 100 tys. zł, zamiast więc budować możliwości finansowe, żeby kupić sobie mieszkanie, niestety już została odnotowana jako niesolidny dłużnik, ponieważ nie spłaciła czegoś w terminie i widnieje w rejestrze dłużników.
Poza tym, taka osoba mówi: „Spłacam, a niczego nie ubywa”. Dlaczego? Bo spóźnia się z terminami płatności, więc oprócz odsetek kapitałowych dochodzą jeszcze odsetki za opóźnienie spłaty, a zadłużenie rośnie i jak wspominałam, potrafi osiągnąć niebagatelną kwotę.
- I wtedy szuka się pomocy.
- Rzecznik Finansowy jak na razie nie ma możliwości oferowania wsparcia oddłużeniowego. Mówię „jak na razie”, ponieważ trwają prace nad projektem ustawy, która dawałaby Rzecznikowi Finansowemu uprawnienia koordynatora działań oddłużeniowych społeczeństwa, ale także zapewnienia m.in. pomocy psychologicznej, bo zadłużanie może w dużym stopniu wynikać z naszej mentalności. Dlaczego ktoś ciągle bierze te pożyczki? Gdzie leży problem? Może to zakupoholizm? Jeśli tak, pomoc psychologa będzie jak najbardziej potrzebna.
Na razie nie mamy jeszcze takich narzędzi i nie prowadzimy podobnych działań. Możemy pomóc, kiedy ktoś czuje się pokrzywdzony, jeśli chodzi o działania instytucji rynku finansowego, czyli jeśli bank niesłusznie nalicza odsetki bądź koszty udzielenia pożyczki są zbyt wysokie. Natomiast jeżeli chodzi o pomoc, jak wyjść z zadłużenia, to na razie jeszcze takich możliwości nie mamy. Ale wszystko przed nami, czekamy na ustawę.